Po raz pierwszy Hubble bezpośrednio mierzy masę samotnego białego karła

Astronomowie korzystający z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a po raz pierwszy bezpośrednio zmierzyli masę pojedynczego, odizolowanego białego karła — ocalałego jądra wypalonej gwiazdy podobnej do Słońca. Naukowcy odkryli, że biały karzeł ma masę 56 procent masy naszego Słońca. Jest to zgodne z wcześniejszymi przewidywaniami teoretycznymi dotyczącymi masy białego karła i potwierdza obecne teorie ewolucji białych karłów jako końcowego produktu ewolucji typowej gwiazdy. Ta wyjątkowa obserwacja daje wgląd w teorie budowy i składu białych karłów.

Do tej pory poprzednie pomiary masy białych karłów opierały się na obserwacjach białych karłów w układach podwójnych gwiazd. Obserwując ruch dwóch krążących wokół gwiazd, można zastosować prostą fizykę Newtona do pomiaru ich mas. Jednak pomiary te mogą być niepewne, czy gwiazda towarzysząca białemu karłowi znajduje się na orbicie długookresowej trwającej setki lub tysiące lat. Ruch orbitalny można zmierzyć za pomocą teleskopów tylko na krótkim odcinku ruchu orbitalnego karła.

W przypadku tego pozbawionego towarzysza białego karła naukowcy musieli zastosować sztuczkę natury, zwaną mikrosoczewkowaniem grawitacyjnym. Światło gwiazdy tła zostało lekko odchylone przez grawitacyjne wypaczanie przestrzeni przez karła pierwszego planu. Gdy biały karzeł przechodził przed gwiazdą tła, mikrosoczewkowanie spowodowało, że gwiazda wydawała się tymczasowo przesunięta w stosunku do swojej rzeczywistej pozycji na niebie.

Wyniki opublikowano w Monthly Notices of the Royal Astronomical Society . Głównym autorem jest Peter McGill, wcześniej z University of Cambridge (obecnie na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Cruz). McGill użył Hubble’a do precyzyjnego zmierzenia, jak światło odległej gwiazdy zakrzywia się wokół białego karła, znanego jako LAWD 37, powodując tymczasową zmianę położenia gwiazdy tła na niebie.

Kailash Sahu z Space Telescope Science Institute w Baltimore w stanie Maryland, główny badacz Hubble’a w tej ostatniej obserwacji, po raz pierwszy użył mikrosoczewkowania w 2017 roku do pomiaru masy innego białego karła, Steina 2051 B . Ale ten karzeł jest w bardzo odległym układzie podwójnym.

Nasza ostatnia obserwacja zapewnia nowy punkt odniesienia, ponieważ LAWD 37 jest sam w sobie.powiedział Sahu.

Zapadnięte pozostałości gwiazdy, która wypaliła się 1 miliard lat temu, LAWD 37, zostały dokładnie zbadane, ponieważ znajdują się zaledwie 15 lat świetlnych od nas w konstelacji Musca.

Ponieważ ten biały karzeł jest stosunkowo blisko nas, mamy o nim wiele danych – mamy informacje o jego widmie światła, ale brakującym elementem układanki był pomiar jego masy.powiedział McGill.

Zespół skupił się na białym karle dzięki należącemu do ESA kosmicznemu obserwatorium Gaia, które wykonuje niezwykle precyzyjne pomiary prawie 2 miliardów pozycji gwiazd. Do śledzenia ruchu gwiazdy można wykorzystać wiele obserwacji Gaia. Na podstawie tych danych astronomowie byli w stanie przewidzieć, że LAWD 37 przejdzie na krótko przed gwiazdą tła w listopadzie 2019 r.

Gdy stało się to znane, Hubble został wykorzystany do precyzyjnych pomiarów przez kilka lat, w jaki sposób pozorna pozycja gwiazdy tła na niebie była chwilowo odchylana podczas przejścia białego karła.

Zdarzenia te są rzadkie, a skutki są niewielkie. Na przykład wielkość naszego zmierzonego przesunięcia jest jak mierzenie długości samochodu na Księżycu widzianego z Ziemi.powiedział McGill.

Ponieważ światło gwiazdy tła było tak słabe, głównym wyzwaniem dla astronomów było wydobycie jej obrazu z blasku białego karła, który jest 400 razy jaśniejszy niż gwiazda tła. Tylko Hubble może wykonywać tego rodzaju obserwacje o wysokim kontraście w świetle widzialnym.

„Precyzja pomiaru masy LAWD 37 pozwala nam przetestować zależność masa-promień dla białych karłów” – powiedział McGill. „Oznacza to przetestowanie teorii materii zdegenerowanej (gaz tak bardzo sprężony pod wpływem grawitacji, że zachowuje się bardziej jak materia stała) w ekstremalnych warunkach wewnątrz tej martwej gwiazdy” – dodał.

Naukowcy twierdzą, że ich wyniki otwierają drzwi do przewidywania przyszłych zdarzeń za pomocą danych z Gaia. Oprócz Hubble’a, wyrównania te można teraz wykryć za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba należącego do NASA. Ponieważ Webb pracuje w zakresie fal podczerwonych, niebieska poświata białego karła na pierwszym planie wydaje się słabsza w świetle podczerwonym, a gwiazda tła wygląda na jaśniejszą.

Opierając się na mocy predykcyjnej Gai, Sahu obserwuje innego białego karła, LAWD 66, za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Pierwszą obserwację wykonano w 2022 r. Dalsze obserwacje zostaną podjęte, gdy odchylenie osiągnie szczyt w 2024 r., a następnie ustąpi.

Gaia naprawdę zmieniła zasady gry – to ekscytujące móc wykorzystywać dane z Gai do przewidywania, kiedy nastąpią zdarzenia, a następnie obserwować ich przebieg. Chcemy kontynuować pomiary efektu mikrosoczewkowania grawitacyjnego i uzyskać pomiary masy dla wielu innych typów gwiazd.stwierdził McGill.

W swojej ogólnej teorii względności z 1915 roku Einstein przewidział, że gdy masywny, zwarty obiekt przechodzi przed gwiazdą tła, światło gwiazdy zakrzywi się wokół obiektu pierwszego planu z powodu zakrzywienia przestrzeni przez jego pole grawitacyjne.

Dokładnie sto lat przed ostatnimi obserwacjami z Hubble’a, w 1919 roku, dwie zorganizowane przez Brytyjczyków ekspedycje na półkulę południową po raz pierwszy wykryły ten efekt soczewkowania podczas zaćmienia Słońca 19 maja. Został okrzyknięty pierwszym eksperymentalnym dowodem ogólnej teorii względności – że grawitacja zakrzywia przestrzeń. Jednak Einstein był pesymistą, że efekt można kiedykolwiek wykryć dla gwiazd spoza naszego Układu Słonecznego ze względu na wymaganą precyzję.

Nasz pomiar jest 625 razy mniejszy niż efekt zmierzony podczas zaćmienia Słońca w 1919 roku.powiedział McGill.

Dobre wieści! Webb znów jest w pełni operacyjny

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba powrócił do pełnej aktywności naukowej. Jeden z instrumentów teleskopu, Near Infrared Imager and Slitless Spectrograph (NIRISS), był wyłączony od 15 stycznia z powodu błędu komunikacji. Na szczęście inżynierowie poradzili sobie z problemem i byli w stanie przywrócić instrument do pełnej sprawności.

NASA i CSA [Kanadyjska Agencja Kosmiczna] nawiązały współpracę, aby podejść do problemu tak technicznie, jak to możliwe, wykorzystując szczegółowe rozważenie wszystkich obszarów działania instrumentu.powiedziała Julie Van Campen, inżynier systemów Webb Integrated Science Instrument Module (ISIM) w NASA Goddard Space Flight Center, w aktualizacji wpisu na blogu.

Instrument, zbudowany przez CSA, został przywrócony do pełnej sprawności 31 stycznia. Problem zaczął się, gdy opóźnienie komunikacji w instrumencie naukowym spowodowało przekroczenie limitu czasu jego oprogramowania lotu. Inżynierowie ustalili, że przyczyną problemu było uderzenie galaktycznego promienia kosmicznego, formy wysokoenergetycznego promieniowania spoza Układu Słonecznego, które czasami może zakłócać systemy elektryczne. Van Campen powiedział, że napotykanie promieni kosmicznych jest normalną i oczekiwaną częścią obsługi każdego statku kosmicznego i że to zdarzenie promieni kosmicznych wpłynęło na logikę w półprzewodnikowych obwodach elektronicznych NIRISS, znanych jako Field Programmable Gate Array. Inżynierowie JWST ustalili, że ponowne uruchomienie instrumentu przywróci mu pełną funkcjonalność.

Przeanalizowali wszystkie możliwe metody bezpiecznego odzyskania elektroniki. Podczas przeprowadzania operacji przeprowadzano przeglądy na każdym etapie pośrednim. Z przyjemnością informujemy, że instrument NIRISS firmy Webb jest ponownie online i działa optymalnie.powiedziała.

NIRISS ma dwie możliwości: Wide-Field Slitless Spectroscopy, która polega na przechwytywaniu ogólnego widma szerokiego pola widzenia, takiego jak pole gwiazd, część pobliskiej galaktyki lub wiele galaktyk jednocześnie. Jej możliwości spektroskopii bezszczelinowej pojedynczego obiektu obejmują przechwytywanie widma pojedynczego jasnego obiektu, takiego jak gwiazda, w polu widzenia.

Chociaż JWST spisuje się znakomicie, nie jest to pierwszy problem techniczny, z jakim musieli się zmierzyć inżynierowie. Przeszedł w tryb awaryjny od 7 do 20 grudnia 2022 roku z powodu błędu oprogramowania w systemie kontroli położenia teleskopu. MIRI (Mid-Infrared Instrument) teleskopu również na krótko przestał działać we wrześniu zeszłego roku z powodu zwiększonego tarcia w jednym z mechanizmów MIRI w trybie spektroskopii średniej rozdzielczości (MRS). Inżynierowie byli w stanie zdalnie naprawić i opracować obejścia wszystkich dotychczasowych problemów.

Astronomowie znaleźli 25 szybkich rozbłysków radiowych, które regularnie się powtarzają

Podobnie jak fale grawitacyjne (GW) i rozbłyski gamma (GRB), szybkie rozbłyski radiowe (FRB) są jednymi z najpotężniejszych i najbardziej tajemniczych współczesnych zjawisk astronomicznych. Te przejściowe zdarzenia składają się z wybuchów, które emitują więcej energii w ciągu milisekundy niż Słońce w ciągu trzech dni. Podczas gdy większość rozbłysków trwa zaledwie milisekundy, zdarzały się rzadkie przypadki powtarzania FRB. Podczas gdy astronomowie wciąż nie są pewni, co je powoduje, a opinie są różne, wyspecjalizowane obserwatoria i współpraca międzynarodowa dramatycznie zwiększyły liczbę wydarzeń dostępnych do badań.

Wiodącym obserwatorium jest Canadian Hydrogen Intensity Mapping Experiment (CHIME), radioteleskop nowej generacji zlokalizowany w Dominion Radio Astrophysical Observatory (DRAO) w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Dzięki dużemu polu widzenia i szerokiemu zakresowi częstotliwości teleskop ten jest niezbędnym narzędziem do wykrywania FRB (do tej pory ponad 1000 źródeł!). Korzystając z nowego rodzaju algorytmu, zespół CHIME/FRB Collaboration znalazł dowody na istnienie 25 nowych powtarzających się FRB w Dane CHIME wykryte w latach 2019-2021.

Współpraca CHIME/FRB obejmuje astronomów i astrofizyków z Kanady, USA, Australii, Tawain i Indii. Jego instytucje partnerskie obejmują DRAO, Dunlap Institute for Astronomy and Astrophysics (DI), Perimeter Institute for Theoretical Physics , Canadian Institute for Theoretical Astrophysics (CITA), Anton Pannekoek Institute for Astronomy , National Radio Astronomy Observatory (NRAO) , Instytut Astronomii i Astrofizyki , Narodowe Centrum Radioastrofizyki (NCRA) oraz Instytut Badań Podstawowych Tata(TIFR) oraz wiele uniwersytetów i instytutów.

Pomimo swojej tajemniczej natury, FRB są wszechobecne, a najlepsze szacunki wskazują, że zdarzenia docierają do Ziemi z grubsza tysiąc razy dziennie na całym niebie. Żadna z dotychczas zaproponowanych teorii ani modeli nie jest w stanie w pełni wyjaśnić wszystkich właściwości wybuchów lub ich źródeł. Podczas gdy uważa się, że niektóre są spowodowane przez gwiazdy neutronowe i czarne dziury (przypisane dużej gęstości energii ich otoczenia), inne nadal wymykają się klasyfikacji. Z tego powodu utrzymują się inne teorie, od pulsarów i magnetarów po GRB i komunikację pozaziemską.

CHIME został pierwotnie zaprojektowany do mierzenia historii ekspansji Wszechświata poprzez wykrywanie neutralnego wodoru. Około 370 000 lat po Wielkim Wybuchu Wszechświat był przesiąknięty tym gazem, a jedynymi fotonami były albo promieniowanie reliktowe z Wielkiego Wybuchu – kosmiczne mikrofalowe tło (CMB) – albo to uwolnione przez neutralne atomy wodoru. Z tego powodu astronomowie i kosmolodzy nazywają ten okres „wiekami ciemnymi”, które zakończyły się mniej więcej miliard lat po Wielkim Wybuchu, kiedy pierwsze gwiazdy i galaktyki zaczęły rejonizować neutralny wodór (era rejonizacji).

W szczególności CHIME został zaprojektowany do wykrywania długości fali światła, które pochłania i emituje neutralny wodór, znanej jako 21-centymetrowa linia wodorowa . W ten sposób astronomowie mogli zmierzyć, jak szybko Wszechświat rozszerzał się podczas „ciemnych wieków” i dokonać porównań z późniejszymi epokami kosmologicznymi, które są obserwowalne. Jednak od tego czasu CHIME udowodnił, że idealnie nadaje się do badania FRB, dzięki szerokiemu polu widzenia i zakresowi częstotliwości, które obejmuje (400 do 800 MHz). Taki jest cel współpracy CHIME/FRB, która polega na wykrywaniu i charakteryzowaniu FRB oraz śledzeniu ich wstecz do ich źródeł.

W tym najnowszym badaniu Pleunis i jego współpracownicy polegali na nowym algorytmie grupowania, który wyszukuje wiele zdarzeń zlokalizowanych na niebie razem z podobnymi DM.

Możemy zmierzyć pozycję nieba i rozproszenie szybkiego rozbłysku radiowego z pewną precyzją, która zależy od konstrukcji używanego teleskopu. Algorytm grupowania uwzględnia wszystkie szybkie rozbłyski radiowe wykryte przez teleskop CHIME i szuka skupisk FRB, które mają spójne pozycje na niebie i miary dyspersji w zakresie niepewności pomiaru. Następnie przeprowadzamy różne kontrole, aby upewnić się, że wybuchy w klastrze rzeczywiście pochodzą z tego samego źródła.powiedział Pleunis.

Spośród ponad 1000 wykrytych do tej pory FRB tylko 29 zidentyfikowano jako powtarzające się w naturze. Co więcej, praktycznie wszystkie powtarzające się FRB okazały się powtarzać w nieregularny sposób. Jedynym wyjątkiem jest FRB 180915, odkryty przez naukowców z CHIME w 2018 r. (i zgłoszony w 2020 r.) i pulsujący co 16,35 dnia. Z pomocą tego nowego algorytmu zespół współpracujący z CHIME/FRB wykrył 25 nowych powtarzających się źródeł, niemal podwajając liczbę dostępnych do badań. Ponadto zespół zauważył kilka bardzo interesujących cech, które mogą zapewnić wgląd w ich przyczyny i cechy charakterystyczne.

Jak dodał Pleunis:

Kiedy dokładnie policzymy wszystkie nasze szybkie błyski radiowe i źródła, które się powtarzają, okazuje się, że tylko około 2,6% wszystkich szybkich błysków radiowych, które odkrywamy, powtarza się. W przypadku wielu nowych źródeł wykryliśmy tylko kilka rozbłysków, co sprawia, że ​​źródła te są dość nieaktywne. Prawie tak nieaktywne jak źródła, które widzieliśmy tylko raz.

Nie możemy zatem wykluczyć, że źródła, dla których do tej pory widzieliśmy tylko jeden rozbłysk, w końcu również pokażą powtarzające się rozbłyski. Możliwe, że wszystkie szybkie źródła impulsów radiowych w końcu się powtórzą, ale wiele źródeł nie jest bardzo aktywnych. Każde wyjaśnienie szybkich rozbłysków radiowych powinno być w stanie wyjaśnić, dlaczego niektóre źródła są nadpobudliwe, podczas gdy inne są w większości ciche.

Odkrycia te mogą pomóc w przyszłych przeglądach, które skorzystają z radioteleskopów nowej generacji, które zaczną działać w nadchodzących latach. Należy do nich Square Kilometre Array Observatory (SKAO), które ma zebrać pierwsze światło do 2027 r. Zlokalizowany w Australii, ten 128-dyskowy teleskop zostanie połączony z układem MeerKAT w RPA, aby stworzyć największy na świecie radioteleskop. W międzyczasie ogromne tempo wykrywania nowych FRB (w tym powtarzających się zdarzeń) może oznaczać, że radioastronomowie mogą być bliscy przełomu!

Astronomowie określają wiek najdalszej galaktyki, na 367 milionów lat po Wielkim Wybuchu

Wpatrywanie się w przeszłość za pomocą Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba w nadziei na znalezienie wyjątkowo słabych sygnałów z najwcześniejszych galaktyk może wydawać się zadaniem straconym. Ale szkoda tylko wtedy, gdy ich nie znajdziemy. Teraz, gdy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba znalazł te sygnały, ćwiczenie zmieniło się z beznadziejnego w pełne nadziei. Ale tylko wtedy, gdy astronomowie będą w stanie potwierdzić sygnały.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) został zbudowany, aby cofać się w czasie i identyfikować pierwsze galaktyki we Wszechświecie. Obserwacje te mają na celu stworzenie powiązania między starożytnymi galaktykami a galaktykami, które widzimy teraz, w tym naszą własną. To powiązanie pomoże astronomom zrozumieć, w jaki sposób galaktyki takie jak nasza powstawały i ewoluowały przez miliardy lat.

Ekspansja Wszechświata rozciąga światło emitowane przez starożytne obiekty miliardy lat temu. Rozciąganie przesuwa światło w kierunku czerwonego końca widma światła widzialnego. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba został zbudowany, aby zobaczyć to światło i zidentyfikować starożytne galaktyki, które je emitowały. Badanie GLASS przeprowadzone przez teleskop dotarło do sedna problemu. Wykorzystał gromadę galaktyk zwaną Pandora’s Cluster (Abell 2744) jako soczewkę grawitacyjną do powiększenia odległych galaktyk znajdujących się za nią i znalazł 19 jasnych obiektów, które wydają się być wczesnymi galaktykami.

Inne wczesne wyniki naukowe z JWST wykazały więcej obiektów, które wydają się być starożytnymi galaktykami. Razem te odkrycia są róg obfitości obserwacji naukowych. Mając na uwadze te odkrycia, astronomowie postanowili kilkadziesiąt lat temu zbudować JWST. Ale jest problem: nasze teorie i modele formowania się galaktyk sugerują, że tych najwcześniejszych galaktyk nie powinno być tak wiele. Ustalenia JWST wymagały potwierdzenia.

Zespół naukowców wykorzystał należącą do ESO ALMA (Atakama Large Millimeter/sub-millimeter Array) do zbadania kandydującej galaktyki z GLASS i spróbowania jej potwierdzenia. Ich praca nosi tytuł „Deep ALMA redshift search of az ~ 12 GLASS-JWST galaxy Candidate ” i została opublikowana w Monthly Notices of the Royal Astronomy Society. Głównym autorem jest Tom Bakx z Nagoya University.

Do tej pory żadna z kandydujących starożytnych galaktyk JWST nie została potwierdzona. Dopóki astronomowie ich nie potwierdzą, jesteśmy w kropce. W jednym ze swoich artykułów Starts With A Bang w Big Think astrofizyk Ethan Siegel wymownie zwrócił na to uwagę.

Gdyby wszyscy kandydaci na bardzo odległe galaktyki byli prawdziwi, mielibyśmy ich zbyt wielu zbyt wcześnie, co zmusiłoby nas do ponownego przemyślenia, w jaki sposób galaktyki zaczynają się formować we Wszechświecie. Ale możemy się całkowicie oszukiwać i nie będziemy wiedzieć na pewno, mając tylko nasze aktualne dane. Istnieje ogromna różnica między światłem emitowanym przez odległą galaktykę a światłem, które dociera do naszych oczu po przebyciu miliardów lat świetlnych przez Wszechświat.pisze Siegel.

Potrzebne były dalsze obserwacje, aby potwierdzić któregokolwiek z tych starożytnych kandydatów, i właśnie to zebrał ten zespół naukowców.

Pierwsze zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba ujawniły tak wiele wczesnych galaktyk, że poczuliśmy, że musimy przetestować ich wyniki przy użyciu najlepszego obserwatorium na Ziemi.powiedział główny autor Bakx w komunikacie prasowym.

Wybrali galaktykę o nazwie GHZ2/GLASS-z12, jedną z najjaśniejszych i najsilniejszych kandydatek na z > 10, zgodnie z obserwacjami JWST. z > 10 oznacza, że ​​światło z galaktyki podróżuje od ponad 13,184 miliarda lat i przebyło odległość co najmniej 26,596 miliarda lat świetlnych. Jak zauważył Siegel w swoim artykule, wiele może się stać ze światłem, które podróżuje ponad 26 miliardów lat świetlnych, zanim do nas dotrze.

Potrzebna jest spektroskopia, aby potwierdzić pierwotną naturę tych kandydatów.piszą autorzy w swoim artykule.

Możliwe, że światło niektórych z tych galaktyk jest czerwone z powodu pyłu, a nie odległości, a spektroskopia może pomóc w rozróżnieniu tych dwóch galaktyk. Zwrócili się do ALMA , obecnie działającego najdroższego naziemnego teleskopu na świecie.

Użyli go do poszukiwania linii tlenu (O III) w spektroskopii na tej samej częstotliwości, co w obserwacjach JWST. O III jest podwójnie zjonizowanym tlenem i jest kluczowy, ponieważ tlen ma krótki czas tworzenia w stosunku do innych pierwiastków. Skupienie się na tlenie zwiększało prawdopodobieństwo wykrycia.

Gwiazdy mogą generować tlen w krótkiej skali czasowej 50 Myr. Inne pierwiastki, takie jak na przykład węgiel, potrzebują prawie 500 milionów dolarów, aby pojawić się w galaktyce. Oznacza to, że zdaniem autorów, tlen jest generalnie najlepszym wskaźnikiem przesunięcia ku czerwieni i prawdopodobnie najjaśniejszą linią emisyjną we wczesnym Wszechświecie.

otwierdzenie ALMA nie było jednak natychmiastowe. Nastąpiło niewielkie przesunięcie sygnału tlenu między obserwacjami JWST i ALMA.

Początkowo byliśmy zaniepokojeni niewielką różnicą położenia między wykrytą linią emisji tlenu a galaktyką widzianą przez Webba. Ale przeprowadziliśmy szczegółowe testy obserwacji, aby potwierdzić, że jest to naprawdę solidne wykrycie i bardzo trudno to wyjaśnić za pomocą jakiejkolwiek innej interpretacji.zauważa autor Tom Bakx

Obserwacje nie tylko potwierdzają wiek galaktyki, rzucają również światło na jej metaliczność. Pokazują, że do tego czasu żyła i umarła wystarczająca liczba gwiazd, aby wzbogacić galaktykę pierwiastkami takimi jak tlen. „Emisja jasnej linii wskazuje, że ta galaktyka szybko wzbogaciła swoje zbiorniki gazu pierwiastkami cięższymi niż wodór i hel. To daje nam pewne wskazówki na temat formowania się i ewolucji gwiazd pierwszej generacji oraz ich życia” – powiedział współautor opracowania, Jorge Zavala z National Astronomical Observatory of Japan.

Obserwacje zawierają również inną kuszącą wskazówkę. Przynajmniej niektóre z gwiazd, które żyły i umierały oraz zapełniały galaktykę metalami, mogły eksplodować jako supernowe.

Mała separacja, którą obserwujemy między gazowym tlenem a emisją gwiazd może również sugerować, że te wczesne galaktyki ucierpiały w wyniku gwałtownych eksplozji, które wyrzuciły gaz z centrum galaktyki do regionu otaczającego galaktykę, a nawet poza nią.dodał Zavala.

Znalezienie najwcześniejszych galaktyk we Wszechświecie było główną motywacją JWST, a jak pokazuje to badanie, robi postępy. Rośnie liczba kandydujących na wczesne galaktyki oczekujących na potwierdzenie, a jeśli zgodnie z oczekiwaniami zostanie potwierdzonych więcej z nich, astronomowie będą musieli przerwać pracę, wyjaśniając je i aktualizując modele formowania się galaktyk.

Ale to dobrze, według Zavali. Kiedy naukowcy są zmuszeni aktualizować swoje modele z powodu nowych dowodów, nasze zrozumienie rośnie. Ta praca pokazuje, jak ALMA i JWST mogą współpracować, aby poszerzyć naszą wiedzę.

Doszliśmy do wniosku, że ALMA i JWST są wysoce synergiczne i razem powinny zrewolucjonizować nasze rozumienie powstawania i ewolucji wczesnych galaktyk.konkludują autorzy w swoim artykule.

Te głębokie obserwacje ALMA dostarczają solidnych dowodów na istnienie galaktyk w ciągu pierwszych kilkuset milionów lat po Wielkim Wybuchu i potwierdzają zaskakujące wyniki obserwacji Webba. Prace JWST dopiero się rozpoczęły, ale już dostosowujemy nasze modele formowania się galaktyk we wczesnym Wszechświecie, aby pasowały do ​​tych obserwacji. Połączona moc Webba i sieci radioteleskopów ALMA daje nam pewność, że możemy przesuwać nasze kosmiczne horyzonty coraz bliżej świtu Wszechświata.powiedział Zavala.