Solar Orbiter został trafiony koronalnym wyrzutem masy, gdy miał przelecieć obok Wenus

Ogromne burze słoneczne na Słońcu stają się coraz częstsze, ponieważ wkracza ono w okres rosnącej aktywności słonecznej w ramach 25. cyklu słonecznego, którego szczyt ma nastąpić w 2025 r. Jest jeden statek kosmiczny, który będzie bardzo dobrze przygotowany do uchwycenia tej rosnącej aktywności. Solar Orbiter zajmuje obecnie 25% drogi w swojej dziesięcioletniej misji obserwacji Słońca. Do 2025 roku będzie bliżej niż kiedykolwiek naszej gwiazdy macierzystej i już zaczął obserwować fantastyczne zjawiska z naszego Słońca.

Jedno z tych spektakularnych zjawisk wydarzyło się niedawno podczas asysty grawitacyjnej Solar Orbiter otrzymanej z Wenus. Słońce miało koronalny wyrzut masy (CME) w kierunku Wenus i Orbitera. To było prawie tak, jakby był zazdrosny o to, że satelita, który miał go badać, przytulał się do innego ciała niebieskiego. Oczywiście obecność Orbitera nie jest powodem, dla którego Słońce zdecydowało się wyładować w kierunku drugiej planety. I ostatecznie uderzenie przez tak intensywną burzę słoneczną nie miało szkodliwego wpływu na sondę, głównie dlatego, że została ona specjalnie zaprojektowana do obserwacji zjawisk takich jak CME.

Niektóre instrumenty Solar Orbiter musiały zostać wyłączone z powodu światła słonecznego odbitego od samej Wenus. Oznacza to, że nie byli w stanie zebrać danych na temat tego CME. Jednak niektóre inne instrumenty zostały włączone i zauważyły ​​wzrost liczby energetycznych cząstek słonecznych w pobliżu sondy.

 

Jest wiele rzeczy, których wciąż nie rozumiemy na temat heliofizyki i przyczyn tych burz słonecznych. Sam Solar Orbiter jest tylko jednym z kilku statków, które aktywnie mierzą Słońce. W szczególności jedna, znana jako Vigil, pomoże nam określić kierunek burz słonecznych. Obecnie trudno jest określić, czy burze zmierzają bezpośrednio w kierunku Ziemi, czy wprost od niej – cząstki z burz w obu kierunkach wyglądają jak halo wokół Słońca. Ale z planowanego przez Vigil punktu obserwacyjnego L5 Lagrange’a Ziemia-Słońce, będzie miał unikalny kąt do monitorowania pogody kosmicznej, która może potencjalnie wpłynąć na Ziemię i całą jej infrastrukturę.

Podczas gdy te dodatkowe misje nabierają tempa, Solar Orbiter zbiera ich jeszcze więcej, ostatecznie planując stać się najszybciej poruszającym się obiektem, jaki kiedykolwiek zbudowali ludzie. Będzie nadal monitorować Słońce i wykorzystywać Wenus do asyst grawitacyjnych przez cały czas trwania swojej misji. CME, które ostatnio ucierpiało, z pewnością nie będzie też ostatnim, z którym ma do czynienia.

Dzięki Gai dokładnie wiemy, jak i kiedy umrze Słońce

Za miliardy lat Słońce wyczerpie swoje paliwo wodorowe, w tym okresie również będzie puchło do czerwonego olbrzyma, zanim stanie się białym karłem. To dobrze znana historia, którą astronomowie rozumieją od dziesięcioleci. Teraz, dzięki najnowszym danym z Gai, znacznie dokładniej znamy przyszłość Słońca.

Oś czasu ludzkiej cywilizacji to zaledwie przeskok w życiu gwiazdy. Nie istniejemy wystarczająco długo, aby oglądać narodziny, życie i śmierć gwiazdy. Ale możemy zrozumieć ewolucję gwiazd, obserwując inne gwiazdy, które mogą być starsze lub młodsze od Słońca. Przypomina to sposób, w jaki możesz zrozumieć, jak ludzie żyją i umierają, patrząc na kolekcję zdjęć zrobionych w tym samym czasie jednego dnia. Jedna z pierwszych migawek ewolucji gwiazd została wykonana na początku XX wieku. Najpierw jako tabela danych autorstwa Ejnara Hertzsprunga w 1905 roku, ale bardziej znana jako diagram Henry’ego Norrisa Russella w 1914 roku. Obecnie znane jako diagramy Hertzsprunga-Russella lub diagramy HR, przedstawiają kolor lub klasę widmową gwiazdy w stosunku do jej bezwzględnej ogrom. Kolor jest miarą temperatury gwiazdy, a jasność bezwzględna jest miernikiem jej wielkości.

Wczesne diagramy HR zawierały dane tylko dla około 300 gwiazd, ale nawet wtedy było jasne, że większość gwiazd leży wzdłuż liniowej ścieżki znanej jako ciąg główny. Ponieważ większość gwiazd znajduje się w ciągu głównym, jest oczywiste, że gwiazdy spędzają większość swojego życia jako gwiazdy ciągu głównego. Małe gwiazdy świecą w niskich temperaturach, podczas gdy większe, bardziej masywne gwiazdy płoną goręcej. Diagramy HR pokazały, że niektóre gwiazdy, takie jak czerwone olbrzymy, były duże, ale chłodne, a inne znane jako białe karły były małe i gorące, ale to były wyjątki. Gdy astronomowie zgromadzili więcej danych, mogli zobaczyć, jak większe gwiazdy ciągu głównego weszły w gigantyczne stadium, zanim stały się białymi karłami lub gwiazdami neutronowymi. Ogólnie rzecz biorąc, masa gwiazdy decyduje o jej życiu i losie.

Teraz wiemy, że chociaż masa gwiazdy jest ważnym aspektem ewolucji gwiazd, jej skład chemiczny również odgrywa ważną rolę. Dwie gwiazdy o podobnej masie, ale różniące się składem, mogą mieć bardzo różne czasy życia. Tu właśnie pojawia się przegląd Gaia. Podczas gdy wczesne przeglądy gwiazd obejmowały setki lub tysiące gwiazd, Gaia ma ich ponad miliard. W najnowszym wydaniu danych zespół Gaia stworzył wykres HR ponad 4 milionów gwiazd w promieniu 5000 lat świetlnych od Ziemi. W przypadku tych gwiazd znamy nie tylko ich wielkość i temperaturę spektralną, ale także znamy ich skład chemiczny. Oznacza to, że zespół Gaia mógłby stworzyć diagram HR gwiazd o podobnej masie i składzie do Słońca. Wynik śledzi ścieżkę ewolucyjną gwiazd podobnych do Słońca od ciągu głównego do czerwonych olbrzymów. Zespół Gaia znalazł również prawie 6000 gwiazd, które są blisko bliźniaków Słońca, o podobnej masie, temperaturze, składzie i wieku. Obserwując te gwiazdy, astronomowie lepiej zrozumieją, czy nasze Słońce jest typowe. Na przykład, czy te inne gwiazdy mają cykle słoneczne podobne do Słońca? Czy niektóre mają okresy intensywnych rozbłysków słonecznych, czy są dość stabilne jak Słońce?

Mając tak dużo zebranych danych, Gaia ujawnia nowe szczegóły dotyczące naszej własnej gwiazdy, jak może się zachowywać w najbliższej przyszłości i jak umrze w odległej przyszłości. Od dawna wiemy, że koniec Słońca “jest bliski”, ale jeszcze nie musimy się martwić tym faktem.

Nieoczekiwany strumień wiatru słonecznego uderza w Ziemię z prędkością 600 km na sekundę

W niedzielę pole magnetyczne Ziemi zostało uderzone przez strumień wiatru słonecznego osiągający prędkość ponad 600 kilometrów na sekundę. Chociaż nie jest to zbyt niepokojące – burze słoneczne często uderzają w naszą planetę, wywołując spektakularne zorze – dziwne jest to, że ta burza była całkowicie nieoczekiwana.

To wydarzenie nie było w prognozie, więc powstałe zorze były niespodzianką.donosi SpaceWeather.

Wiatr słoneczny pojawia się, gdy strumień wysokoenergetycznych cząstek i plazmy nie może już być powstrzymywany przez grawitację słoneczną i wybucha w kierunku Ziemi. Jest wiele rzeczy , których wciąż nie wiemy na temat działania naszego Słońca, ale uważa się, że te emisje pochodzą z dużych, jasnych plam na Słońcu, znanych jako „dziury koronalne”. Naukowcy nieustannie monitorują naszą gwiazdę, celem wykrywania aktywności gwiazdy, która może zagrozić Ziemi. Dzięki temu monitorowaniu są w stanie stworzyć “prognozy” pogody kosmicznej, które nie tylko przewidują, kiedy burze słoneczne lub rozbłyski słoneczne, znane również jako koronalne wyrzuty masy (CME), zmierzają w naszą stronę, ale także jak potężne będą.

Wcześnie w niedzielę NASA Deep Space Climate Observatory (DSCOVR) zauważyło lekkie strumienie wiatru słonecznego, które znacznie i nieoczekiwanie wzrosły w ciągu dnia. Przyczyna tej burzy słonecznej jest wciąż nieznana, ale SpaceWeather spekuluje, że mogło to być wczesnym nadejściem wiatru słonecznego, który miał pochodzić z dziury równikowej w atmosferze Słońca dwa dni później. Albo mogło to być pominięcie koronalnego wyrzutu masy (CME).

Nieciągłość w danych dotyczących wiatru słonecznego o godzinie 0045 UT 7 sierpnia wskazuje na falę uderzeniową osadzoną w wietrze słonecznym. W dzisiejszych czasach aktywne słońce wytwarza tak wiele niewielkich eksplozji, że łatwo przeoczyć słabe CME zmierzające w kierunku Ziemi.informuje na swojej stronie Space Weather.

Dobrą wiadomością jest to, że wiatr słoneczny nie szkodzi nam na Ziemi, bezpiecznie chronionej przez atmosferę naszej planety. Jednak gdy jest silny, może wpływać na naszą cywilizację i urządzenia technologiczne, powodując problemy z satelitami telekomunikacyjnymi oraz w skrajnych przypadkach, sieciami energetycznymi.

Wiatry te zostały sklasyfikowane jako umiarkowana burza słoneczna G2 – burze są klasyfikowane od G1 na najniższym końcu skali aż do G5, która jest potężną burzą słoneczną. Burze G2 mogą wpływać na systemy zasilania na dużych szerokościach geograficznych i mogą wpłynąć na prognozy orbity statków kosmicznych, według pogody kosmicznej .

Już w tym roku uderzyły w nas rozbłyski klasy X i gigantyczne wyrzuty koronalne. Na portalu Space Weather Alert Service wydane zostało powiadomienie o nieprzewidzianej burzy i obserwatorzy znajdujący się w okolicach występowania zórz byli w stanie zobaczyć powstałe potężne zorze polarne.

Byłem już w łóżku, przygotowując się do snu, kiedy zaczęła się burza.powiedział astrofotograf Ruslan Merzlyakov.

Pędząc na plażę w Nykøbing Mors, udało mi się sfotografować pierwsze letnie zorze polarne w Danii od 5 lat.powiedział astrofotograf Ruslan Merzlyakov.

Kto wie, co może nam przynieść reszta tygodnia oraz obecny cykl słoneczny, który jest bardzo nieprzewidywalny i zaskakuje obserwatorów Słońca ciekawymi zjawiskami zachodzącymi na naszej gwieździe.

Nasze Słońce mogło się narodzić z sprawiającym kłopoty bliźniakiem zwanym „Nemesis”

Nowy model powstawania gwiazd potwierdza teorię, że większość, jeśli nie wszystkie gwiazdy, rodzi się w miocie z przynajmniej jednym rodzeństwem. Nasza gwiazda w centrum Układu Słonecznego najprawdopodobniej nie jest wyjątkiem, a niektórzy astronomowie uważają, że wyobcowany bliźniak Słońca może być odpowiedzialny kataklizmy które Ziemia przeżyła w swojej historii, w tym za wyginięcie dinozaurów.

Czy wszystkie gwiazdy tworzą się w postaci binarnej?

Po przeanalizowaniu danych z obserwacji radiowych przeprowadzonego na obłoku pyłowym w konstelacji Perseusza, dwóch naukowców z UC Berkeley i Harvard-Smithsonian Astrophysical Observatory doszło do wniosku, że wszystkie gwiazdy podobne do Słońca najprawdopodobniej rodzą się z towarzyszami.

Przeprowadziliśmy serię modeli statystycznych, aby sprawdzić, czy możemy wyjaśnić względne populacje młodych pojedynczych gwiazd i układów podwójnych wszystkich separacji w obłoku molekularnym Perseusza, a jedynym modelem, który mógł odtworzyć dane, był ten, w którym wszystkie gwiazdy tworzą się początkowo jako szerokie pliki binarne.powiedział w czerwcu 2017 roku astronom z UC Berkeley Steven Stahler .

Przez lata astronomowie zastanawiali się, czy duża liczba układów podwójnych i potrójnych gwiazd w naszej galaktyce powstaje blisko siebie, czy też łączą się po uformowaniu.

Hipoteza „urodzonych razem” była najbardziej popularna, a symulacje opracowane w ostatnich dziesięcioleciach wykazały, że prawie wszystkie gwiazdy mogą się narodzić jako wielokrotności, które często obracają się samoczynnie. Niestety, dowody empiryczne wspierające te symulacje są ograniczone, co czyni tę nową pracę bardzo ekscytującą.

Nasza praca jest krokiem naprzód w zrozumieniu zarówno formowania się układów binarnych, jak i roli, jaką odgrywają one we wczesnej ewolucji gwiazd.powiedział Stahler.

Naukowcy zmapowali fale radiowe wydostające się z gęstego kokonu pyłu oddalonego o około 600 lat świetlnych, który zawierał żłobek młodych gwiazd w ramach przeglądu powstającego dysku VLA i przeglądu wielokrotności (w skrócie VANDAM). Badanie VANDAM pozwoliło na sporządzenie spisu gwiazd młodszych niż pół miliona lat, znanych jako gwiazdy klasy 0 – „dzieci” w kategoriach gwiazd – oraz gwiazd nieco starszych, mających od 500 000 do 1 miliona lat, znanych jako klasa 1.

Teoretyczna bliźniacza gwiazda naszego Słońca.

Korzystając z danych o kształtach otaczającego obłoku pyłu, naukowcy odkryli 45 samotnych gwiazd, 19 układów podwójnych gwiazd i pięć układów z więcej niż dwiema gwiazdami. Podczas gdy ich wyniki przewidywały, że wszystkie gwiazdy urodziły się jako układy podwójne, zmienili swoje wnioski, aby uwzględnić ograniczenia w swoim modelu, mówiąc, że większość gwiazd uformowanych w gęstych jądrach obłoków pyłowych rodzi się z partnerem.

Myślę, że jak dotąd mamy najsilniejsze dowody na takie twierdzenie.powiedział wtedy Stahler.

Kiedy naukowcy zbadali odległości między gwiazdami, odkryli, że wszystkie układy podwójne oddzielone co najmniej 500 j.a. należały do ​​klasy 0 i były wyrównane z osią otaczającego je obłoku w kształcie jajka. Z drugiej strony gwiazdy klasy 1 miały tendencję do zbliżania się do siebie w odległości około 200 j.a. i nie były ustawione w jednej linii z osią „jajka”.

Nie wiemy jeszcze do końca, co to znaczy, ale nie jest przypadkowe i musimy coś powiedzieć o sposobie, w jaki tworzą się szerokie układy podwójne.powiedziała Sarah Sadavoy z Harvard-Smithsonian Astrophysical Observatory.

Jeśli większość gwiazd rodzi się z partnerem, to gdzie jest nasza?

Odległość 500 AU to około 0,008 lat świetlnych, czyli nieco mniej niż 3 dni świetlne. Ujmując to w kontekście, Neptun znajduje się w odległości około 30 AU, sonda Voyager 1 znajduje się obecnie w odległości około 140 AU, a najbliższa znana gwiazda, Proxima Centauri, znajduje się w odległości 268 770 AU. Tak więc, jeśli Słońce ma bliźniaka, prawie na pewno nie widać go w naszym sąsiedztwie. Ale istnieje hipoteza, że ​​nasze Słońce ma bliźniaka, który lubi kołysać się od czasu do czasu i podburzać. Ten teoretyczny awanturnik, nazwany Nemezis, został zaproponowany jako przyczyna pozornego 27-milionowego cyklu wymierania na Ziemi, w tym tego, który zgładził większość dinozaurów.

Astronom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, Richard Muller, zaproponował 23 lata temu, że czerwony karzeł oddalony o 1,5 roku świetlnego może okresowo podróżować przez lodowe zewnętrzne granice naszego Układu Słonecznego, poruszając materię swoją grawitacją, wyrzucając jeszcze kilka przestrzeni głazy na naszej drodze. Słabo przelatująca gwiazda, taka jak brązowy karzeł, może również wyjaśniać inne anomalie na obrzeżach Układu Słonecznego, takie jak niezwykła, szeroka orbita planety karłowatej Sedna. Nie ma śladu Nemezis, ale dawno zaginiony partner binarny naszego Słońca mógłby się zmieścić.

Mówimy, że tak, prawdopodobnie dawno temu istniał Nemezis.powiedział Stahler.

W takim przypadku wydaje się, że nasze Słońce zgromadziłoby lwią część pyłu i gazu, pozostawiając swoją bliźniaczkę ciemną i skarłowaciałą. Badanie to zostało opublikowane w miesięczniku Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego.