Po raz pierwszy Webb, Hubble dokonują jednoczesnych obserwacji tego samego celu

Dwa z wielkich kosmicznych obserwatoriów NASA miały miejsce w pierwszym rzędzie w pierwszym tego rodzaju teście NASA dotyczącym obrony Ziemi przed potencjalnymi zagrożeniami asteroidami lub kometami.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba i Teleskop Kosmiczny Hubble’a połączyły siły, aby zebrać dane przed i po celnym uderzeniu w Dimorphos, księżycową planetoidę w systemie podwójnej planetoidy Didymos.

Obserwacje z użyciem naziemnych teleskopów nie tylko pomogą określić, jak skuteczny był test w zmianie orbity asteroidy, ale połączone możliwości Webba i Hubble’a – na tym samym celu, w tym samym czasie – pozwolą naukowcom na analizę szerokiej gamy dane dotyczące składu i historii naszego Układu Słonecznego. Dwa z obserwatorium kosmiczne, Teleskop Jamesa Webba i Teleskop Hubble’a, uchwyciły widoki unikalnego eksperymentu NASA zaprojektowanego w celu celowego rozbicia statku kosmicznego w małą asteroidę podczas pierwszego na świecie kosmicznego testu obrony planetarnej. Te obserwacje uderzenia w test Double Asteroid Redirection Test (DART) są pierwszymi, kiedy Webb i Hubble jednocześnie zaobserwowali ten sam cel na niebie.

26 września 2022 o 19:14 EDT, DART celowo zderzył się z Dimorphos , księżycową planetoidą w układzie podwójnej planetoidy Didymos. Był to pierwszy na świecie test techniki łagodzenia uderzeń kinetycznych, wykorzystujący statek kosmiczny do odchylania asteroidy, która nie stanowi zagrożenia dla Ziemi, i modyfikowania orbity obiektu. DART to test do obrony Ziemi przed potencjalnymi zagrożeniami asteroidami lub kometami. Skoordynowane obserwacje Hubble’a i Webba są czymś więcej niż tylko operacyjnym kamieniem milowym dla każdego teleskopu – istnieją również kluczowe pytania naukowe dotyczące budowy i historii naszego Układu Słonecznego, które naukowcy mogą zbadać, łącząc możliwości tych obserwatoriów.

Webb i Hubble pokazują to, o czym zawsze wiedzieliśmy, że jest prawdą w NASA: uczymy się więcej, gdy pracujemy razem. Po raz pierwszy Webb i Hubble jednocześnie wykonali zdjęcia z tego samego celu w kosmosie: asteroidy, w którą uderzył statek kosmiczny po przebyciu siedmiu milionów mil. Cała ludzkość z niecierpliwością czeka na odkrycia Webba, Hubble’a i naszych naziemnych teleskopów – dotyczące misji DART i nie tylko.powiedział administrator NASA Bill Nelson.

Obserwacje Webba i Hubble’a razem pozwolą naukowcom zdobyć wiedzę na temat natury powierzchni Dimorphos, ile materiału zostało wyrzucone w wyniku zderzenia i jak szybko zostało wyrzucone. Dodatkowo Webb i Hubble uchwyciły wpływ na różne długości fal światła – Webb w podczerwieni i Hubble w widzialnym. Obserwacja zderzenia w szerokim zakresie długości fal ujawni rozkład rozmiarów cząstek w rozszerzającej się chmurze pyłu, pomagając określić, czy wyrzuciła ona wiele dużych brył, czy głównie drobny pył. Połączenie tych informacji z naziemnymi obserwacjami przez teleskop pomoże naukowcom zrozumieć, jak skutecznie uderzenie kinetyczne może modyfikować orbitę asteroidy.

Webb rejestruje miejsce uderzenia przed i po zderzeniu

Webb wykonał jedną obserwację miejsca uderzenia przed zderzeniem, a następnie kilka obserwacji w ciągu następnych kilku godzin. Obrazy z kamery bliskiej podczerwieni Webba (NIRCam) pokazują ciasny, zwarty rdzeń, z pióropuszami materiału pojawiającymi się jako smugi odchodzące od środka miejsca uderzenia. Obserwacja uderzenia za pomocą Webba postawiła zespoły operacyjne, planowania i naukowego przed wyjątkowymi wyzwaniami, ze względu na prędkość poruszania się asteroidy po niebie. Gdy DART zbliżył się do celu, zespoły wykonały dodatkowe prace w tygodniach poprzedzających uderzenie, aby umożliwić i przetestować metodę śledzenia asteroid poruszających się ponad trzy razy szybciej niż pierwotne ograniczenie prędkości ustalone dla Webba.

Nie mam nic poza ogromnym podziwem dla ludzi z Webb Mission Operations, którzy to urzeczywistnili. Planowaliśmy te obserwacje od lat, a potem szczegółowo od tygodni i bardzo się cieszę, że udało się to osiągnąć.powiedziała główna badaczka Cristina Thomas z Northern Arizona University w Flagstaff w Arizonie.

Naukowcy planują również obserwować system asteroid w nadchodzących miesiącach za pomocą instrumentu Webb’s Mid-Infrared Instrument (MIRI) i spektrografu Near-Infrared Spectrograph (NIRSpec) Webba . Dane spektroskopowe zapewnią naukowcom wgląd w skład chemiczny asteroidy. Webb obserwował wpływ w sumie przez pięć godzin i wykonał 10 zdjęć. Dane zostały zebrane w ramach programu Webb’s Cycle 1 Guaranteed Time Observation Program prowadzonego przez Heidi Hammel z Association of Universities for Research in Astronomy (AURA).

Obrazy Hubble’a pokazują ruch Ejecta po uderzeniu

Hubble zarejestrował również obserwacje układu podwójnego przed uderzeniem, a następnie ponownie 15 minut po tym, jak DART uderzył w powierzchnię Dimorphos. Obrazy z kamery szerokokątnej 3 Hubble’a pokazują wpływ w świetle widzialnym. Wyrzucone z uderzenia wyglądają jak promienie wychodzące z ciała asteroidy. Odważniejszy, rozłożony kolec wyrzutu na lewo od asteroidy znajduje się w ogólnym kierunku, z którego zbliża się DART.

Niektóre promienie wydają się być lekko zakrzywione, ale astronomowie muszą przyjrzeć się bliżej, aby ustalić, co to może oznaczać. Na zdjęciach z Hubble’a astronomowie szacują, że jasność systemu wzrosła trzykrotnie po uderzeniu i zauważyli, że jasność utrzymuje się na stałym poziomie, nawet osiem godzin po uderzeniu. Hubble planuje monitorować system Didymos-Dimorphos jeszcze dziesięć razy w ciągu najbliższych trzech tygodni. Te regularne, stosunkowo długoterminowe obserwacje, gdy wyrzucana chmura rozszerza się i zanika w czasie, nakreślą pełniejszy obraz rozszerzania się chmury od wyrzutu do jego zniknięcia.

Kiedy zobaczyłem dane, dosłownie zaniemówiłem, oszołomiony niesamowitymi szczegółami wyrzutu, które uchwycił Hubble. Czuję się szczęśliwy, że mogę być świadkiem tego momentu i być częścią zespołu, który to sprawił.powiedział Jian-Yang Li z Planetary Science Institute w Tucson w Arizonie, który kierował obserwacjami Hubble'a.

Hubble wykonał 45 zdjęć w czasie bezpośrednio przed i po wpływie DART na Dimorphos. Dane Hubble’a zostały zebrane w ramach Programu Obserwatorów Ogólnych Cyklu 29.

To bezprecedensowy pogląd na bezprecedensowe wydarzenie.podsumował Andy Rivkin, kierownik zespołu dochodzeniowego DART z Laboratorium Fizyki Stosowanej Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.
info: HubbleSite

Nowy obraz Webba uchwycił najczystszy widok pierścieni Neptuna od dziesięcioleci

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba NASA pokazuje swoje możliwości bliżej domu dzięki swojemu pierwszemu obrazowi Neptuna. Webb nie tylko uchwycił najczystszy obraz pierścieni tej odległej planety od ponad 30 lat, ale jego kamery ukazują lodowego olbrzyma w zupełnie nowym świetle. Najbardziej uderzający na nowym zdjęciu Webba jest wyraźny obraz pierścieni planety – niektóre z nich nie zostały wykryte od czasu, gdy NASA Voyager 2 stał się pierwszym statkiem kosmicznym, który zaobserwował Neptuna podczas przelotu w 1989 roku . Oprócz kilku jasnych, wąskich pierścieni, obraz Webba wyraźnie pokazuje słabsze pasma pyłowe Neptuna.

Minęły trzy dekady, odkąd ostatni raz widzieliśmy te słabe, zakurzone pierścienie, a po raz pierwszy widzimy je w podczerwieni.zauważa Heidi Hammel, ekspert ds. systemów Neptuna i interdyscyplinarny naukowiec z firmy Webb.

Niezwykle stabilna i precyzyjna jakość obrazu Webba pozwala na wykrycie tych bardzo słabych pierścieni tak blisko Neptuna. Neptun fascynuje naukowców od czasu jego odkrycia w 1846 roku. Położony 30 razy dalej od Słońca niż Ziemia Neptun krąży w odległym, ciemnym regionie zewnętrznego Układu Słonecznego. W tej ekstremalnej odległości Słońce jest tak małe i słabe, że w samo południe na Neptunie przypomina mroczny zmierzch na Ziemi.

Ta planeta jest scharakteryzowana jako lodowy olbrzym ze względu na chemiczny skład jej wnętrza. W porównaniu do gazowych gigantów, Jowisza i Saturna, Neptun jest znacznie bogatszy w pierwiastki cięższe niż wodór i hel. Jest to łatwo widoczne w charakterystycznym niebieskim wyglądzie Neptuna na zdjęciach z Teleskopu Kosmicznego Hubble’a przy widzialnych długościach fal, spowodowanym przez niewielkie ilości gazowego metanu.

Webb’s Near-Infrared Camera (NIRCam) obrazuje obiekty w zakresie bliskiej podczerwieni od 0,6 do 5 mikronów, więc Neptun nie wydaje się Webb niebieski. W rzeczywistości gaz metanowy tak silnie pochłania światło czerwone i podczerwone, że planeta jest całkiem ciemna na tych długościach fal w bliskiej podczerwieni, z wyjątkiem miejsc, w których występują chmury na dużych wysokościach. Takie chmury lodu metanowego są widoczne jako jasne smugi i plamy, które odbijają światło słoneczne, zanim zostaną wchłonięte przez metan. Obrazy z innych obserwatoriów, w tym Kosmicznego Teleskopu Hubble’a i Obserwatorium WM Kecka, zarejestrowały te szybko ewoluujące cechy chmur na przestrzeni lat.

Bardziej subtelnie, cienka linia jasności okrążająca równik planety może być wizualną sygnaturą globalnej cyrkulacji atmosferycznej, która napędza wiatry i burze Neptuna. Atmosfera opada i ogrzewa się na równiku, a zatem świeci w podczerwieni bardziej niż otaczające, chłodniejsze gazy. 164-letnia orbita Neptuna oznacza, że ​​jego biegun północny, u góry tego zdjęcia, jest po prostu niewidoczny dla astronomów, ale zdjęcia Webba wskazują na intrygującą jasność w tym obszarze. Znany wcześniej wir na biegunie południowym jest widoczny z punktu widzenia Webba, ale po raz pierwszy Webb ujawnił otaczający go ciągły pas chmur na dużych szerokościach geograficznych.

Webb uchwycił także siedem z 14 znanych księżyców Neptuna. Nad portretem Neptuna Webbem dominuje bardzo jasny punkt świetlny z charakterystycznymi skokami dyfrakcyjnymi widocznymi na wielu zdjęciach Webba, ale to nie jest gwiazda. Jest to raczej duży i niezwykły księżyc Neptuna, Tryton.

Pokryty zamarzniętym połyskiem skondensowanego azotu, Triton odbija średnio 70 procent padającego na niego światła słonecznego. Na tym zdjęciu znacznie przewyższa on Neptuna, ponieważ atmosfera planety jest zaciemniona przez absorpcję metanu na tych długościach fal bliskiej podczerwieni. Tryton okrąża Neptuna po niezwykłej orbicie wstecznej (wstecznej), co prowadzi astronomów do spekulacji, że księżyc ten był pierwotnie obiektem pasa Kuipera, który został grawitacyjnie schwytany przez Neptuna. W nadchodzącym roku planowane są dodatkowe badania Webba zarówno Trytona, jak i Neptuna.

info: NASA

Teleskop Webba rejestruje „zapierające dech w piersiach” obrazy Mgławicy Oriona

Ściana gęstego gazu i pyłu przypomina masywną, uskrzydloną istotę, której jarząca się paszcza oświetlona jest jasną gwiazdą, gdy szybuje przez kosmiczne włókna. Międzynarodowy zespół badawczy ujawnił w poniedziałek pierwsze zdjęcia Mgławicy Oriona uchwycone przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Gwiezdny żłobek znajduje się w konstelacji Oriona, 1350 lat świetlnych od Ziemi, w podobnym otoczeniu, w którym ponad 4,5 miliarda lat temu narodził się nasz własny Układ Słoneczny.

Astronomowie są zainteresowani tym regionem, aby lepiej zrozumieć, co wydarzyło się podczas pierwszego miliona lat ewolucji naszej planety. Obrazy uzyskano w ramach programu Early Release Science, w którym wzięło udział ponad 100 naukowców z 18 krajów, w tym francuskie Narodowe Centrum Badań Naukowych (CNRS), Western University w Kanadzie i University of Michigan.

Jesteśmy zachwyceni zapierającymi dech w piersiach obrazami Mgławicy Oriona.powiedział w oświadczeniu astrofizyk z Western University, Els Peeters.

Te nowe obserwacje pozwalają nam lepiej zrozumieć, w jaki sposób masywne gwiazdy przekształcają obłok gazu i pyłu, w którym się narodziły.dodała.

Mgławice są przesłonięte przez duże ilości pyłu, które uniemożliwiły obserwacje za pomocą teleskopów światła widzialnego, takich jak Kosmiczny Teleskop Hubble’a, poprzednik Webba. Webb działa jednak przede wszystkim w zakresie podczerwieni, penetrując pył. Ujawniło to liczne spektakularne struktury, aż do skali 40 jednostek astronomicznych, czyli wielkości naszego Układu Słonecznego. Należą do nich gęste włókna materii, które mogą narodzić nowe generacje gwiazd, a także tworzenie układów gwiezdnych składających się z centralnej protogwiazdy otoczonej dyskiem pyłowo-gazowym, w którym powstają planety.

Mamy nadzieję, że uda nam się zrozumieć cały cykl narodzin gwiazd.powiedział Edwin Bergin, kierownik katedry astronomii na Uniwersytecie Michigan i członek międzynarodowego zespołu badawczego.

Na tym zdjęciu patrzymy na ten cykl, w którym pierwsza generacja gwiazd zasadniczo napromieniowuje materiał dla następnej generacji. Niewiarygodne struktury, które obserwujemy, szczegółowo opisują, w jaki sposób cykl sprzężenia zwrotnego narodzin gwiazd zachodzi w naszej galaktyce i poza nią.dodał Edwin Bergin.

Webb to najpotężniejszy teleskop kosmiczny, jaki kiedykolwiek zbudowano, wyposażony w zwierciadło główne o długości 6,5 metra, składające się z 18 sześciokątnych, pokrytych złotem segmentów, a także pięciowarstwową osłonę przeciwsłoneczną wielkości kortu tenisowego.

Kosmiczna tarantula złapana przez Webba

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba z NASA prezentuje nową perspektywę na 30 Doradus, czyli mgławicę Tarantula, region dobrze znany astronomom badającym powstawanie gwiazd. Jego przydomek kiedyś pochodził od podobieństwa do samego pająka, ale zdaniem Webba cały region przybiera wygląd domu tarantuli – nory wyłożonej własnym przędzionym jedwabiem. Mgławica Tarantula skrywa tysiące młodych i wciąż tworzących się gwiazd, z których wiele po raz pierwszy ujawnił Webb.

Szereg współpracujących ze sobą podczerwonych instrumentów Webba o wysokiej rozdzielczości ujawnia gwiazdy, strukturę i skład mgławicy z nieosiągalnym wcześniej poziomem szczegółowości. Astronomowie będą używać Webba podczas swojej misji, aby uzyskać wgląd w powstawanie gwiazd i cykl życia gwiazd, których konsekwencje obejmują naszą własną gwiazdę, Słońce, a także powstawanie ciężkich pierwiastków chemicznych, które są integralną częścią życia, jakie znamy.

Dawno, dawno temu, w czasoprzestrzeni, rozwinęła się kosmiczna historia stworzenia: Tysiące nigdy wcześniej nie widzianych młodych gwiazd zauważono w gwiezdnym żłobku o nazwie 30 Doradus, uchwyconym przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Nazywana mgławicą Tarantula ze względu na wygląd jej pyłowych włókien na poprzednich zdjęciach teleskopowych , mgławica od dawna jest ulubioną mgławicą astronomów badających powstawanie gwiazd. Oprócz młodych gwiazd Webb ujawnia odległe galaktyki tła, a także szczegółową strukturę i skład gazu i pyłu mgławicy.

Odległa zaledwie o 161 000 lat świetlnych, w galaktyce Wielkiego Obłoku Magellana, Mgławica Tarantula jest największym i najjaśniejszym obszarem formowania się gwiazd w Grupie Lokalnej, galaktykach najbliższych naszej Drodze Mlecznej. Jest domem dla najgorętszych, najbardziej masywnych znanych gwiazd. Astronomowie skupili na Tarantuli trzy wysokorozdzielcze instrumenty podczerwone Webba. Oglądane za pomocą kamery bliskiej podczerwieni Webba(NIRCam), region przypomina ryjący się dom tarantuli, wyłożony jedwabiem. Wnęka mgławicy wyśrodkowana na zdjęciu NIRCam została wydrążona przez pęcherze promieniowanie z gromady masywnych młodych gwiazd, które na zdjęciu mienią się bladoniebieskim blaskiem. Tylko najgęstsze otaczające ją obszary mgławicy są odporne na erozję powodowaną przez potężne wiatry gwiazdowe tych gwiazd, tworząc kolumny, które wydają się wskazywać z powrotem w stronę gromady. Te filary zawierają formujące się protogwiazdy, które w końcu wyjdą ze swoich zakurzonych kokonów i zaczną kształtować mgławicę.

Webb’s Near-Infrared Spectrograph (NIRSpec) uchwycił jedną bardzo młodą gwiazdę, która właśnie to zrobiła. Astronomowie wcześniej myśleli, że ta gwiazda może być nieco starsza i już jest w trakcie usuwania bańki wokół siebie. Jednak NIRSpec wykazał, że gwiazda dopiero zaczynała wyłaniać się ze swojej kolumny i wciąż utrzymywała wokół siebie izolującą chmurę pyłu. Bez wysokiej rozdzielczości widm Webba w podczerwieni , ten epizod formowania się gwiazd w akcji nie mógłby zostać ujawniony.

Region nabiera innego wyglądu, gdy jest oglądany w dłuższych falach podczerwonych wykrytych przez Webb’s Mid-Infrared Instrument (MIRI). Gorące gwiazdy bledną, a chłodniejszy gaz i pył świecą. W gwiezdnych obłokach żłobka punkty świetlne wskazują na osadzone protogwiazdy, które wciąż zyskują na masie. Podczas gdy krótsze fale światła są absorbowane lub rozpraszane przez ziarna pyłu w mgławicy, a zatem nigdy nie docierają do Webba, aby zostać wykrytym, dłuższe fale średniej podczerwieni penetrują ten pył, ostatecznie ujawniając wcześniej niewidzialne środowisko kosmiczne.

Jednym z powodów, dla których mgławica Tarantula jest interesująca dla astronomów, jest to, że mgławica ma podobny skład chemiczny, jak gigantyczne obszary formowania się gwiazd obserwowane w „kosmicznym południu” Wszechświata, kiedy kosmos miał zaledwie kilka miliardów lat, a formowanie się gwiazd osiągnęło szczyt. Regiony gwiazdotwórcze w naszej Drodze Mlecznej nie produkują gwiazd w takim samym tempie jak Mgławica Tarantula i mają inny skład chemiczny. To sprawia, że ​​Tarantula jest najbliższym (tj. najłatwiejszym do zobaczenia w szczegółach) przykładem tego, co działo się we wszechświecie, gdy osiągnął on swoje cudowne południe. Webb zapewni astronomom możliwość porównania i porównania obserwacji formowania się gwiazd w Mgławicy Tarantula z głębokimi obserwacjami odległych galaktyk z rzeczywistej ery kosmicznego południa za pomocą teleskopu.

Pomimo tysięcy lat obserwacji gwiazd przez ludzkość, proces powstawania gwiazd wciąż kryje w sobie wiele tajemnic – wiele z nich wynika z naszej wcześniejszej niezdolności do uzyskania wyraźnych obrazów tego, co działo się za gęstymi chmurami gwiezdnych żłobków. Webb już zaczął ujawniać wszechświat, którego nigdy wcześniej nie widziano, i dopiero zaczyna przepisywać historię gwiezdnego stworzenia.

info: Webbtelescope

Webb robi swoje pierwsze bezpośrednie zdjęcie odległego świata

Po raz pierwszy astronomowie wykorzystali Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba do wykonania bezpośredniego zdjęcia planety poza naszym Układem Słonecznym. Egzoplaneta jest gazowym gigantem, co oznacza, że ​​nie ma skalistej powierzchni i nie nadaje się do zamieszkania . Obraz widziany przez cztery różne filtry świetlne pokazuje, jak silne podczerwone spojrzenie Webba może z łatwością uchwycić światy poza naszym Układem Słonecznym, wskazując drogę do przyszłych obserwacji, które ujawnią więcej niż kiedykolwiek informacji o egzoplanetach.

To przełomowy moment, nie tylko dla Webba, ale także ogólnie dla astronomii.powiedziała Sasha Hinkley, profesor nadzwyczajny fizyki i astronomii na University of Exeter w Wielkiej Brytanii, która prowadziła te obserwacje przy dużej międzynarodowej współpracy.

Webb to międzynarodowa misja prowadzona przez NASA we współpracy z jej partnerami, ESA (Europejską Agencją Kosmiczną) i CSA (Kanadyjską Agencją Kosmiczną).

Egzoplaneta na zdjęciu Webba, zwana HIP 65426 b, ma masę około 6-12 mas Jowisza, a te obserwacje mogą pomóc jeszcze bardziej zawęzić ten obraz. Jest młody jak na planety — ma około 15 do 20 milionów lat w porównaniu z naszą Ziemią, która ma 4,5 miliarda lat. Astronomowie odkryli planetę w 2017 roku za pomocą instrumentu SPHERE na Bardzo Dużym Teleskopie Europejskiego Obserwatorium Południowego w Chile i wykonali jej zdjęcia przy użyciu krótkich fal podczerwonych. Widok Webba, przy dłuższych falach podczerwonych, ujawnia nowe szczegóły, których teleskopy naziemne nie byłyby w stanie wykryć ze względu na wewnętrzną podczerwoną poświatę ziemskiej atmosfery. Naukowcy analizują dane z tych obserwacji i przygotowują artykuł, który prześlą do czasopism do recenzji. Ale pierwsze uchwycenie przez Webba egzoplanety już wskazuje na przyszłe możliwości badania odległych światów. Ponieważ HIP 65426 b znajduje się około 100 razy dalej od swojej gwiazdy macierzystej niż Ziemia od Słońca, jest wystarczająco daleko od gwiazdy, aby Webb mógł łatwo oddzielić planetę od gwiazdy na zdjęciu.

Kamera bliskiej podczerwieni Webba (NIRCam) i instrument średniej podczerwieni (MIRI) są wyposażone w koronografy, które są zestawami maleńkich masek, które blokują światło gwiazd, umożliwiając Webbowi wykonywanie bezpośrednich zdjęć niektórych egzoplanet, takich jak ta. Nancy Grace Roman Kosmiczny Teleskop NASA, który ma zostać wystrzelony jeszcze w tej dekadzie, zademonstruje jeszcze bardziej zaawansowany koronograf.

To było naprawdę imponujące, jak dobrze koronografy Webba działały w celu stłumienia światła gwiazdy macierzystej.powiedział Hinkley.

Wykonywanie bezpośrednich zdjęć egzoplanet jest trudne, ponieważ gwiazdy są o wiele jaśniejsze niż planety. Planeta HIP 65426 b jest ponad 10 000 razy słabsza niż jej gwiazda macierzysta w bliskiej podczerwieni i kilka tysięcy razy słabsza w średniej podczerwieni. Na każdym zdjęciu filtra planeta wygląda jak plamka światła o nieco innym kształcie. Dzieje się tak ze względu na szczegóły systemu optycznego Webba i sposób, w jaki przekłada światło przez różne układy optyczne.

Uzyskanie tego obrazu było jak kopanie kosmicznego skarbu. Na początku wszystko, co widziałem, to światło gwiazdy, ale dzięki starannemu przetwarzaniu obrazu udało mi się usunąć to światło i odkryć planetę.powiedziała Aarynn Carter, badaczka z tytułem doktora na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Cruz, która kierowała analizą obrazów.

Chociaż nie jest to pierwsze bezpośrednie zdjęcie egzoplanety wykonane z kosmosu – Kosmiczny Teleskop Hubble’a uchwycił już wcześniej bezpośrednie zdjęcia egzoplanet – HIP 65426b wskazuje drogę do eksploracji egzoplanet przez Webba.

Myślę, że najbardziej ekscytujące jest to, że dopiero zaczęliśmy. Istnieje o wiele więcej zdjęć egzoplanet, które ukształtują nasze ogólne zrozumienie ich fizyki, chemii i formacji. Możemy nawet odkryć nieznane wcześniej planety.powiedział Carter.

Webb wykrywa dwutlenek węgla w atmosferze egzoplanet

Webb zapoczątkowuje nową erę nauki o egzoplanetach dzięki pierwszemu jednoznacznemu wykryciu dwutlenku węgla w atmosferze planety poza naszym Układem Słonecznym. Po latach przygotowań i oczekiwania badacze egzoplanet są zachwyceni. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba NASA uchwycił zadziwiająco szczegółową tęczę światła gwiazd w bliskiej podczerwieni przefiltrowanego przez atmosferę gorącego gazowego olbrzyma oddalonego o 700 lat świetlnych. Widmo transmisyjne egzoplanety WASP-39 b, oparte na pojedynczym zestawie pomiarów wykonanych za pomocą spektrografu bliskiej podczerwieni Webba i przeanalizowanych przez dziesiątki naukowców, stanowi pierwszy hat-tricek: pierwsza oficjalna naukowa obserwacja egzoplanety przez Webba; pierwsze szczegółowe widmo egzoplanet obejmujące ten zakres kolorów bliskiej podczerwieni; i pierwszy niepodważalny dowód na obecność dwutlenku węgla w atmosferze planety krążącej wokół odległej gwiazdy.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba z NASA uchwycił pierwszy wyraźny dowód na obecność dwutlenku węgla w atmosferze planety poza Układem Słonecznym. Ta obserwacja gazowego giganta krążącego wokół gwiazdy podobnej do Słońca w odległości 700 lat świetlnych dostarcza ważnych informacji na temat składu i formowania się planety. Odkrycie , które zostało zaakceptowane do publikacji w Nature , dostarcza dowodów na to, że w przyszłości Webb może być w stanie wykrywać i mierzyć dwutlenek węgla w cieńszej atmosferze mniejszych planet skalistych.

WASP-39 b to gorący gazowy olbrzym o masie około jednej czwartej masy Jowisza (mniej więcej takiej samej jak Saturn) i średnicy 1,3 razy większej niż Jowisz. Jego ekstremalna opuchlizna jest częściowo związana z wysoką temperaturą (900 stopni Celsjusza). W przeciwieństwie do chłodniejszych, bardziej zwartych gazowych olbrzymów w naszym Układzie Słonecznym, WASP-39 b krąży bardzo blisko swojej gwiazdy – tylko około jednej ósmej odległości między Słońcem a Merkurym – wykonując jeden obieg w nieco ponad cztery ziemskie dni. Odkrycia planety, ogłoszonego w 2011 roku, dokonano na podstawie naziemnych odkryć subtelnego, okresowego przyciemniania światła gwiazdy macierzystej, gdy planeta przechodzi lub przechodzi przed gwiazdą.

Wcześniejsze obserwacje z innych teleskopów, w tym teleskopów kosmicznych Hubble’a i Spitzera , ujawniły obecność pary wodnej, sodu i potasu w atmosferze planety. Niezrównana czułość Webba na podczerwień potwierdziła obecność dwutlenku węgla również na tej planecie. Planety tranzytowe, takie jak WASP-39 b, których orbity obserwujemy z boku, a nie z góry, mogą zapewnić badaczom idealne możliwości badania atmosfer planetarnych. Podczas tranzytu część światła gwiazd zostaje całkowicie przyćmiona przez planetę (powodując ogólne przyciemnienie), a część jest transmitowana przez atmosferę planety. Ponieważ różne gazy pochłaniają różne kombinacje kolorów, naukowcy mogą analizować niewielkie różnice w jasności transmitowanego światła w różnych długościach fal, aby dokładnie określić, z czego zbudowana jest atmosfera. Dzięki połączeniu nadmuchanej atmosfery i częstych tranzytów WASP-39 b jest idealnym celem do spektroskopii transmisyjnej .

Zespół badawczy wykorzystał spektrograf bliskiej podczerwieni Webba (NIRSpec) do obserwacji WASP-39b. W powstałym widmie atmosfery egzoplanety, niewielkie wzgórze o wielkości od 4,1 do 4,6 mikrona stanowi pierwszy wyraźny, szczegółowy dowód na istnienie dwutlenku węgla, jaki kiedykolwiek wykryto na planecie poza Układem Słonecznym.

Gdy tylko dane pojawiły się na moim ekranie, chwycił mnie potężny dwutlenek węgla. To był wyjątkowy moment, przekroczenie ważnego progu w naukach o egzoplanetach. powiedział Zafar Rustamkulov, absolwent Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa i członek zespołu naukowego JWST Transiting Exoplanet Community Early Release Science, który podjął się tego badania.

Żadne obserwatorium nigdy wcześniej nie zmierzyło tak subtelnych różnic w jasności tak wielu pojedynczych kolorów w zakresie od 3 do 5,5 mikrona w widmie transmisyjnym egzoplanety. Dostęp do tej części widma ma kluczowe znaczenie dla pomiaru obfitości gazów, takich jak woda i metan, a także dwutlenku węgla, które, jak się uważa, występują w wielu różnych typach egzoplanet.

Wykrycie tak wyraźnego sygnału dwutlenku węgla na WASP-39 b dobrze wróży wykrywaniu atmosfer na mniejszych planetach o rozmiarach ziemskich.powiedziała Natalie Batalha z University of California w Santa Cruz, która kieruje zespołem.

Zrozumienie składu atmosfery planety jest ważne, ponieważ mówi nam coś o pochodzeniu planety i o tym, jak ewoluowała.

Cząsteczki dwutlenku węgla są czułymi znacznikami historii formowania się planet. Mierząc tę ​​cechę dwutlenku węgla, możemy określić, ile ciał stałych w porównaniu z ilością gazowego materiału zużyto do utworzenia tej gazowej gigantycznej planety. W nadchodzącej dekadzie JWST dokona tego pomiaru dla różnych planet, zapewniając wgląd w szczegóły formowania się planet i wyjątkowość naszego Układu Słonecznego. powiedział Mike Line z Arizona State University, inny członek tego zespołu badawczego.

Najnowsze obserwacje Webba nie obalają Wielkiego Wybuchu, ale są interesujące

Dobra, więc zacznijmy od rzeczy oczywistych. Wielki Wybuch nie jest martwy. Ostatnie obserwacje przeprowadzone przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba nie obaliły Wielkiego Wybuchu, mimo że niektóre popularne artykuły twierdzą inaczej. Jeśli to wszystko, co chciałeś usłyszeć, życzę miłego dnia. To powiedziawszy, najnowsze obserwacje Webba ujawniają pewne dziwne i nieoczekiwane rzeczy o Wszechświecie, a jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, czytaj dalej.

Zacznijmy od plotek. Co z nowymi danymi Webba sugerowałoby, że Wielki Wybuch jest zły? Ten sam rodzaj danych przekazał nam Hubble lata temu. Ogólnie myślimy o dowodach na to, że Wielki Wybuch skupia się wokół dwóch faktów: po pierwsze, bardziej odległe galaktyki mają większe przesunięcie ku czerwieni niż bliższe, a po drugie, że Wszechświat jest wypełniony kosmicznym tłem promieniowania mikrofalowego. Pierwsza sugeruje, że Wszechświat rozszerza się we wszystkich kierunkach, podczas gdy druga sugeruje, że był kiedyś w bardzo gorącym i gęstym stanie. Są to dwa z trzech filarów danych wspierających Wielki Wybuch, a trzeci to względna obfitość pierwiastków we wczesnym Wszechświecie.

Ale te obserwacje to tylko podstawa modelu Wielkiego Wybuchu. Już dawno rozszerzyliśmy je, aby stworzyć standardowy model kosmologii, znany również jako model LCDM. To Wszechświat, który rozpoczął się wraz z Wielkim Wybuchem i jest wypełniony materią, ciemną materią i ciemną energią. Wszystko, od przyspieszenia kosmicznej ekspansji po tworzenie klastrów galaktyk, wspiera ten standardowy model. A model standardowy przewiduje przewidywania dotyczące innych testów obserwacyjnych, dzięki czemu możemy dalej udowodnić jego słuszność.

Jeden z tych wtórnych testów jest znany jako test jasności powierzchni Tolmana. Został po raz pierwszy zaproponowany w latach 30. XX wieku przez Richarda C. Tolmana i porównuje widoczną jasność galaktyki z jej widoczną wielkością. Stosunek jasności do wielkości jest znany jako jasność powierzchni. Ogólnie rzecz biorąc, im większa galaktyka, tym powinna być jaśniejsza, więc jasność powierzchniowa każdej galaktyki powinna być mniej więcej taka sama. Bardziej odległe galaktyki wydawałyby się ciemniejsze, ale miałyby również mniejszy rozmiar pozorny, więc jasność powierzchniowa nadal byłaby taka sama. Test Tolmana przewiduje, że w statycznym, nierozszerzającym się Wszechświecie jasność powierzchniowa wszystkich galaktyk powinna być mniej więcej taka sama, niezależnie od odległości.

Nie to widzimy. Obserwujemy, że bardziej odległe galaktyki mają słabszą jasność powierzchniową niż bliższe. Ilość przyciemnienia jest proporcjonalna do wielkości przesunięcia ku czerwieni galaktyki. Można by pomyśleć, że to dowodzi, że wszystkie te odległe galaktyki oddalają się od nas, ale w rzeczywistości tak nie jest. Gdyby te odległe galaktyki oddalały się, miałbyś dwa efekty przyciemnienia. Przesunięcie ku czerwieni i coraz większa odległość. Test Tolmana przewiduje, że w prostym rozszerzającym się wszechświecie jasność powierzchniowa galaktyk powinna zmniejszać się proporcjonalnie do przesunięcia ku czerwieni i odległości. Widzimy tylko efekty przesunięcia ku czerwieni.

Fakt ten skłonił niektórych do zaproponowania statycznego Wszechświata, w którym światło spontanicznie traci energię w czasie. Jest to tak zwana hipoteza zmęczonego światła, która jest bardzo popularna wśród przeciwników “big bang”. Jeśli Wszechświat jest statyczny, a światło jest “zmęczone”, to test Tolmana przewiduje dokładnie to, co obserwujemy. Stąd nie ma Wielkiego Wybuchu.

W 2014 roku Eric Lerner i wsp. opublikowali artykuł, w którym dokładnie o tym mowa. To spowodowało lawinę „Big Bang Dead!” artykuły w popularnych mediach. Najnowsze twierdzenia o tym, że Webb zabija wielki wybuch, zaczęły się od popularnego artykułu tego samego Erica Lernera. Szczerze mówiąc, w 2014 roku obserwacje Hubble’a potwierdziły twierdzenie Lernera, podobnie jak najnowsze obserwacje Webba. Ale Lerner wygodnie pominął w swoim artykule to, że obserwacje Hubble’a i Webba wspierają również model LCDM.

To błędne przekonanie, że przesunięcie ku czerwieni dowodzi, że galaktyki oddalają się od nas. Odległe galaktyki nie poruszają się w kosmosie. Sama przestrzeń rozszerza się, zwiększając odległość między nami. To subtelna różnica, ale oznacza to, że galaktyczne przesunięcie ku czerwieni jest spowodowane przez kosmiczną ekspansję, a nie ruch względny. Oznacza to również, że odległe galaktyki wydają się nieco większe niż w statycznym wszechświecie. Są odległe i malutkie, ale rozszerzanie się przestrzeni daje złudzenie, że są większe. W rezultacie jasność powierzchniowa odległych galaktyk zmniejsza się tylko proporcjonalnie do przesunięcia ku czerwieni.

Oczywiście wiemy, że “zmęczone” światło jest złe ze względu na kosmiczne mikrofalowe tło. Statyczny, lekki wszechświat nie miałby pozostałości ciepła po pierwotnej “kuli ognia”. Nie wspominając już o tym, że odległe galaktyki wydawałyby się rozmyte (nie są), a odległe supernowe nie byłyby rozciągnięte w czasie przez kosmiczną ekspansję (są). Jedynym modelem, który potwierdza wszystkie dowody, jest Wielki Wybuch. Argument Lernera jest stary, od dawna obalany.

Mimo wszystko, Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba znalazł kilka niezwykłych rzeczy. Co najważniejsze, znalazł więcej galaktyk i bardziej odległych galaktyk niż powinno być, a to może doprowadzić do rewolucyjnych zmian w naszym standardowym modelu. Nasze obecne rozumienie jest takie, że po Wielkim Wybuchu wszechświat przeszedł przez okres znany jako ciemne wieki. W tym okresie pierwsze światło kosmosu przygasło, a pierwsze gwiazdy i galaktyki jeszcze się nie uformowały. Webb jest tak wrażliwy, że potrafi dostrzec niektóre z najmłodszych galaktyk, które powstały tuż po ciemnych wiekach. Spodziewalibyśmy się, że te młode galaktyki będą mniej liczne i mniej rozwinięte niż galaktyki późniejsze. Jednak obserwacje Webba wykazały bardzo przesunięte ku czerwieni, bardzo młode galaktyki, które są zarówno powszechne, jak i zaskakująco dojrzałe.

Są to zagadkowe i nieoczekiwane dane, na które liczyli astronomowie. Dlatego w pierwszej kolejności chcieliśmy zbudować teleskop Webba. I mówi nam, że chociaż model Wielkiego Wybuchu nie jest błędny, niektóre z naszych założeń mogą być takie.

NASA ujawnia oszałamiające nowe obrazy Jowisza

Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) ujawniła w poniedziałek (22.08.2022) dwie niepublikowane fotografie Jowisza i Wszechświata, które zostały uchwycone w doskonałej jakości dzięki teleskopowi Jamesa Webba (JWST). Ilustracje, które zostały wykonane przy użyciu zupełnie innych filtrów kamery bliskiej podczerwieni (NIRCam), wyróżniają się dokładnymi i widocznymi szczegółami niektórych zjawisk zachodzących na największej planecie w naszym Układzie Słonecznym.

Ponieważ delikatna podczerwień jest niewidoczna dla ludzkiego oka, została zmapowana na widzialne widmo. Ogólnie rzecz biorąc, dłuższe fale wydają się bardziej czerwone, podczas gdy fale krótsze wydają się niebieskie. Wyraźny filtr pokazuje zorze polarne wokół bieguna północnego i południowego w żółtych i niedoświadczonych kolorach.

Pierścień Jowisza, jego wirujące wiatry, Wielka Czerwona Plama i płonące zorze polarne na każdym biegunie będą wyraźnie widoczne na jednym ze zdjęć. Podobnie, oprócz odległej galaktyki, dodatkowo zauważono dwa małe księżyce, zwane Amalteą i Adrasteą.

Szczerze mówiąc, naprawdę nie spodziewaliśmy się, że (JWST) będzie tak dobry. To naprawdę niezwykłe, że na jednym zdjęciu możemy zobaczyć szczegóły Jowisza wraz z jego pierścieniami, małymi satelitami, a nawet galaktykami.powiedział Imke de Pater, profesor z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.

Wielka Czerwona Plama, dobrze znana burza tak masywna, że ​​może pochłonąć Ziemię, będzie na tych wizualizacjach widoczna jako biała, jak różne chmury, ponieważ odbijają dużo światła dziennego.

Ten obraz podsumowuje naukę naszego programu systemu Jowisza, który bada dynamikę i chemię samego Jowisza, jego pierścieni i układu satelitarnego.powiedział Thierry Fouchet , profesor w Obserwatorium Paryskim.

JWST został zaprojektowany tak, aby mieć możliwość obserwowania licznych obiektów domowych w celu ujawnienia tajemnic i technik powstawania Wszechświata. Niedawno NASA przedstawiła jedną z najgłębszych i najwyższej jakości fotografii Wszechświata.

Oto największy obraz, jaki JWST zrobił do tej pory

Zespół naukowców korzystający z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba właśnie opublikował największe jak dotąd zdjęcie wykonane przez teleskop. Obraz jest mozaiką 690 pojedynczych klatek wykonanych za pomocą kamery bliskiej podczerwieni ( NIRCam ) teleskopu i obejmuje obszar nieba około osiem razy większy niż pierwszy obraz głębokiego pola JWST opublikowany 12 lipca, galaktyki, których wielu nigdy wcześniej nie widziało. Ponadto zespół mógł sfotografować jedną z najbardziej odległych galaktyk, jakie dotychczas zaobserwowano.

Naukowcy z Cosmic Evolution Early Release Science Survey (CEERS) powiedzieli, że mozaika pochodzi z płata nieba w pobliżu uchwytu Wielkiego Wozu. Zdjęcia zostały wykonane w ramach pierwszych obserwacji zespołu CEERS, który pracuje nad wykazaniem, że JWST może być skutecznie wykorzystywany do wykonywania przeglądów pozagalaktycznych, nawet gdy teleskop prowadzi inne obserwacje.

To TYLKO pierwsza epoka naszych obserwacji. Jesteśmy mniej niż w połowie naszego pełnego przeglądu, a już nasze dane doprowadziły do ​​nowych odkryć i nieoczekiwanej, ale nie niepożądanej obfitości nigdy wcześniej nie widzianych galaktyk.informował członek zespołu i astrofizyk Rebecca Larson na Twitterze.

W poście na blogu na stronie CEERS Larson dodał, że zachęcał wszystkich do otwarcia dostępnych tutaj obrazów w wysokiej rozdzielczości , aby powiększyć i zbadać. Ale ostrzeżenie, wersje obrazów w najwyższej rozdzielczości są ogromne i nie działa tak naprawdę, aby patrzeć na nie na małych ekranach, takich jak telefon.

Sama liczba galaktyk, które do tej pory uchwyciliśmy, budzi podziw!powiedział Larson.

Na dużej mozaice znajduje się kilka godnych uwagi galaktyk, które pokazano na wstawce powyższego zdjęcia. Pierwsza to galaktyka spiralna z przesunięciem ku czerwieni z=0,16. Rozdzielczość obrazowania JWST ujawnia dużą liczbę niebieskich grup gwiazdotwórczych i gromad gwiazd.

Istnieje również system oddziałujących galaktyk z przesunięciem ku czerwieni 1,4, nazwany przez zespół CEERS „Space Kraken”, a także dwie oddziałujące galaktyki spiralne z przesunięciem ku czerwieni z=0,7. Poniższy obraz pokazuje te galaktyki, a także coś wyjątkowego: strzałka wskazuje prawdopodobnie pierwszą supernową odkrytą na zdjęciach JWST.

Inne wstawki pokazują oszałamiającą galaktykę spiralną, która, jak twierdzi zespół, podkreśla zdolność JWST do rozwiązywania obiektów o małej skali nawet w przypadku umiarkowanie odległych galaktyk, a także przypadkowe ustawienie galaktyki z ogonem pływowym i grupą czerwonych galaktyk.

Naukowcy z CEERS Collaboration zidentyfikowali obiekt – nazwany galaktyką Maisie na cześć córki szefa projektu Stevena Finkelsteina – który może być jedną z najwcześniejszych galaktyk, jakie kiedykolwiek zaobserwowano. Podczas gdy znalezisko czeka na potwierdzenie, zespół opublikował na ten temat dokument. Galaktyka, której przesunięcie ku czerwieni nigdy wcześniej nie było widziane i byłaby nawet starsza niż SMACS 0723, który JWST sfotografował wcześniej. Astronomowie uważają, że JWST widzi tę galaktykę 300 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Jeśli jednak galaktyka Maisie zostanie potwierdzona, mogła powstać w ciągu zaledwie 290 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Było to w okresie zwanym Epoką Rejonizacji, kiedy pierwsze gwiazdy zaczęły się jonizować, gdy wodór zaczął się jonizować, umożliwiając pierwszemu światłu przeświecenie przez Wszechświat.

Webb uchwycił gwiezdną gimnastykę w galaktyce Koło Wozu

Instrumenty Webba ujawniają nowe szczegóły dotyczące formowania się gwiazd. Galaktyka Koło Wozu, rzadka galaktyka pierścieniowa, niegdyś spowita pyłem i tajemnicą, została odsłonięta dzięki możliwościom obrazowania Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Galaktyka, która powstała w wyniku zderzenia dużej galaktyki spiralnej z inną mniejszą galaktyką, nie tylko zachowała wiele ze swojego spiralnego charakteru, ale także doświadczyła ogromnych zmian w całej swojej strukturze. Precyzyjne instrumenty Webba rozdzieliły poszczególne gwiazdy i obszary gwiazdotwórcze w Kole Wozu oraz ujawniły zachowanie czarnej dziury w jej galaktycznym centrum. Te nowe szczegóły zapewniają odnowione zrozumienie galaktyki w trakcie powolnej transformacji.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba z NASA zajrzał do chaosu Galaktyki Koło Wozu, ujawniając nowe szczegóły dotyczące formowania się gwiazd i centralnej czarnej dziury w galaktyce. Silne spojrzenie Webba w podczerwieni dało ten szczegółowy obraz Koła Wozu i dwóch mniejszych galaktyk towarzyszących na tle wielu innych galaktyk. Ten obraz przedstawia nowe spojrzenie na to, jak Galaktyka Koło Wozu zmieniała się na przestrzeni miliardów lat. Galaktyka Koło Wozu, położona około 500 milionów lat świetlnych od nas w konstelacji Rzeźbiarza, jest rzadkim widokiem. Jego wygląd, podobnie jak koła wozu, jest wynikiem intensywnego wydarzenia – zderzenia dużej galaktyki spiralnej z mniejszą galaktyką niewidoczną na tym zdjęciu. Zderzenia galaktycznych proporcji powodują kaskadę różnych, mniejszych zdarzeń między zaangażowanymi galaktykami; Cartwheel nie jest wyjątkiem.

Zderzenie w największym stopniu wpłynęło na kształt i strukturę galaktyki. Cartwheel Galaxy ma dwa pierścienie — jasny wewnętrzny pierścień i otaczający go kolorowy pierścień. Te dwa pierścienie rozszerzają się na zewnątrz od środka zderzenia, jak zmarszczki na stawie po wrzuceniu do niego kamienia. Ze względu na te charakterystyczne cechy astronomowie nazywają ją „galaktyką pierścieniową”, strukturą mniej powszechną niż galaktyki spiralne, takie jak nasza Droga Mleczna. Jasne jądro zawiera ogromną ilość gorącego pyłu, a najjaśniejsze obszary są domem dla gigantycznych młodych gromad gwiazd. Z drugiej strony pierścień zewnętrzny, który rozszerzał się od około 440 milionów lat, jest zdominowany przez powstawanie gwiazd i supernowe. Gdy ten pierścień się rozszerza, przenika do otaczającego gazu i powoduje powstawanie gwiazd.

Inne teleskopy, w tym Kosmiczny Teleskop Hubble’a, wcześniej badały Cartwheel. Ale dramatyczna galaktyka została owiana tajemnicą – być może dosłownie, biorąc pod uwagę ilość pyłu, która przesłania widok. Webb, dzięki swojej zdolności do wykrywania światła podczerwonego, odkrywa teraz nowe spojrzenie na naturę Koła Wozu.

Kamera bliskiej podczerwieni (NIRCam), główny aparat do obrazowania Webba, patrzy w zakresie bliskiej podczerwieni od 0,6 do 5 mikronów, dostrzegając kluczowe długości fal światła, które mogą ujawnić jeszcze więcej gwiazd niż obserwowane w świetle widzialnym. Dzieje się tak, ponieważ młode gwiazdy, z których wiele formuje się w zewnętrznym pierścieniu, są mniej przesłonięte obecnością pyłu, gdy są obserwowane w świetle podczerwonym. Na tym obrazie dane NIRCam są pokolorowane na niebiesko, pomarańczowo i żółto. Galaktyka wyświetla wiele pojedynczych niebieskich kropek, które są pojedynczymi gwiazdami lub kieszeniami formacji gwiazd. NIRCam ujawnia również różnicę między gładkim rozmieszczeniem lub kształtem starszych populacji gwiazd a gęstym pyłem w jądrze w porównaniu z grudkowatymi kształtami związanymi z młodszymi populacjami gwiazd poza nim.

Poznanie drobniejszych szczegółów na temat pyłu zamieszkującego galaktykę wymaga jednak Instrumentu Mid-Infrared (MIRI) Webba. Na tym złożonym obrazie dane MIRI są pokolorowane na czerwono. Ujawnia regiony w Galaktyce Koło Wozu bogate w węglowodory i inne związki chemiczne, a także pył krzemianowy, podobnie jak większość pyłu na Ziemi. Regiony te tworzą serię spiralnych szprych, które zasadniczo tworzą szkielet galaktyki. Te szprychy są widoczne w poprzednich obserwacjach Hubble’a opublikowanych w 2018 roku, ale stają się znacznie bardziej widoczne na tym obrazie Webba.

Obserwacje Webba podkreślają, że Koło Wozu znajduje się na bardzo przejściowym etapie. Galaktyka, która przed zderzeniem była prawdopodobnie normalną galaktyką spiralną, taką jak Droga Mleczna, będzie nadal się przekształcać. Podczas gdy Webb daje nam migawkę obecnego stanu Koła Wozu, zapewnia również wgląd w to, co stało się z tą galaktyką w przeszłości i jak będzie ewoluować w przyszłości.